wtorek, 29 listopada 2011

Jeste鄉y z Kajem na zacnej uroczysto軼i. Prezydent naszego miasta przyby 2 minuty przed planowanym rozpocz璚iem.

- Ale jest punktualny - zauwa瘸m. - Punktualno嗆 jest grzeczno軼i kr鏊闚.

- Wiesz, od tego w豉郾ie ma sekretark. A Monika jest niez豉 - stwierdza Kaj.

- Ty znasz jego sekretark? - przyznaj, troch si zdziwi豉m.

- To przecie ta... Lewinsky.

- Teraz to popu軼i貫...

Widz帷 g逝powat min Kaja, dodaj:

- ...wodze... [w domy郵e fantazji]

- Chyba raczej: wodzu!

W tym momencie omal sama nie popu軼i豉m.

Kaj i Lulu patrz z obrzydzeniem, jak konsumuj sa豉tk z rukol. Wytrzymuj dzielnie ich pot瘼iaj帷e spojrzenia, ale trawi mnie ciekawo嗆:

- Czym wy kierujecie si, 瞠 nie lubicie rukoli?

- G堯wnie smakiem i zapachem - wyznaje Kaj.

- No, s odrzucaj帷e - przyznaje Lulu.

Rany, jak mnie ta parka czasem wkurza!

sobota, 26 listopada 2011

Jest godzina 19.30.

- Gdzie Lulu? - pytam Kaja.

- K徙ie si.

- O tej porze?

- Bo potem chce jaki program ogl康a.

- Uuu, karna BESTYJA!

- Bo schud豉.

- To dlatego karna?

- Dlatego bez-tyja.

W 豉zience i na korytarzu przepali造 si halogeny. Kaj wymieni w 豉zience bez problemu, z 瘸r闚k na korytarzu walczy 20 minut. Wreszcie z這篡 bro i stwierdzi:

- Z t na korytarzu to jaka grubsza sprawa. Teraz tego nie zrobi.

Posk豉da wszystko, spojrza na mnie i dozna ol郾ienia (co mnie naturalnie ani odrobin nie dziwi - wszak muz jego jestem od lat, hehe):

- Ale masz g逝piego m篹a!

- Wiem, a co?

- Mo磧iwe, 瞠 nie 鈍ieci豉, bo by to ten przepalony halogen z 豉zienki...

- Brawo! Dostrzeg貫 zale積o嗆, 瞠 zepsute nie dzia豉?!

- Ale przyznaj, 瞠 diagnoz postawi貫m s逝szn - m闚i貫m, 瞠 to jaka grubsza sprawa.

- B造skotliwa bestia!

pi徠ek, 25 listopada 2011

Telefonuj do Kaja, kt鏎y jest w pracy.

- Mo瞠sz rozmawia? - pytam, s造sz帷 g這sy w tle.

- Mog rozmawia... ja mog nie tylko rozmawia, ja mog robi r騜ne inne rzeczy JESZCZE, wiesz?

- I ty to m闚isz na forum publicznym? przecie powa積i ludzie s逝chaj ciebie.

- S逝chaj i nie wiem, dlaczego pukaj si w czo這? W豉郾ie oddalam si po gumnie, sam popukam si w czo這. To co chcesz, moja duszko?

I niech kto mi powie, 瞠 praca nie og逝pia?!

czwartek, 24 listopada 2011

Mam podrzuci swoim autem koleg闚 z pracy. Podchodzimy do Patry鄂i, otwieram baga積ik z zamiarem wrzucenia tam ksi捫ek i ogarnia nas zdumienie. W baga積iku le篡 jaki w鏎 czym wypchany, siekiera i pi豉.

Kolega 1: Uuu, Kaja, nie zna貫m ci z tej strony.

Ja: Z 瘸dnej mnie nie zna貫.

Kolega 2: Ale ty masz z這穎n osobowo嗆! Po godzinach zamieniasz si w "Krwaw kobiet z przedmie嗆"?

Ja: Oj, ch這paki, robicie afer o kilka babskich drobiazg闚, kt鏎e mi wypad造 z torebki.

Kolega 1: Kaja, a ju m闚i帷 powa積ie, co ty wozisz w tym worze?

Ja: Obci皻e nosy w軼ibskich zadawaczy pyta!

A swoj drog musz zwr鏂i uwag Kajowi, by skuteczniej zaciera 郵ady przest瘼stw;)

wtorek, 22 listopada 2011

Telefonuje Kaj i pyta mnie o naj鈍ie窺ze wie軼i z pola walki ze Z造m Losem, w kt鏎ej, niestety, oddaj tego pola coraz wi璚ej.

- Do dupy - odpowiadam kr鏒ko acz, jak si mi wydaje, precyzyjnie.

- To znaczy jak?

- No jak jak? Do dupy to do dupy, tak?!

- W豉郾ie nie wiem jak? Pami皻asz, co m闚i poeta? Je郵i chodzi o 郵icznie wyrze嬌iony ty貫czek niewie軼i, "to owo co jest cudowne"!

- Nie, Kaj, chodzi mi o m瘰k zapuszczon wielk dup, nawet nie ty貫k, "wspart o n鏬 grube s逝py"!

- Aaa, "to rzeczywi軼ie do dupy".

No przecie m闚i豉m:(

pi徠ek, 18 listopada 2011

Poda豉m Kajowi kaw.

- Dzi瘯uj ci, najlepsza z moich 穎n. Nigdy nie mia貫m lepszej.

- I nie b璠ziesz mia, prawda? - zadaj pytanie wed逝g mnie retoryczne.

- Tego nie wiemy.

- Co takiego?

Id w jego kierunku, 瞠by go zabi i mie pewno嗆, 瞠 jednak by豉m przez ca貫 jego przedwcze郾ie zgas貫 篡cie najlepsz z 穎n.

- Mam nadziej, 瞠 drzemie w tobie silna potrzeba samodoskonalenia?! Przecie mo瞠sz by jeszcze lepsza.

Normalnie rozpu軼i mi si ch這p okropnie.

鈔oda, 16 listopada 2011

Jemy sur闚k z rukoli, kt鏎 lubi tylko ja, tzn. ja jem, oni wygl康aj, jakby odprawiali nad ni jakie mod造, wi璚 pytam:

- Za du穎 sosu da豉m?

Lulu:

- Za du穎 rukoli.

Kaj:

- Dobrze, 瞠 da豉 du穎 sosu, przynajmniej nie czu rukoli.

Mona po spr鏏owaniu jednego listka:

- W zesz造m roku by豉 lepsza.

Smakosze, choroba jasna!

wtorek, 15 listopada 2011

Kaj: Strasznie 郵iska pod這ga po sprz徠aniu. Wcze郾iej by這 stabilniej i bezpieczniej - jak si stan窸o, to cz這wiek przykleja si do pod這gi.

Lulu: Magia mopa!

****

Lulu: Nie chce mi si je嗆. Zjem tylko sur闚k, dobrze?

Kaj: Dobrze, ale ze swego ulubionego programu obejrzysz tylko napisy ko鎍owe.

****

Lulu od kilku dni choruje, ale dzi po uszczypliwo軼iach, kt鏎ymi obdarowuje otoczenie, wida, 瞠 jej stan zdrowia poprawia si.

Lulu: Mam dzi wen.

Kaj: Chyba raczej gryp.

 
1 , 2