sobota, 30 lipca 2011

Kaj le篡 na 堯磬u i ogl康a w Internecie turniej bryd穎wy. Wchodz do sypialni i zauwa瘸m:

- Te by wola by singlem, co? Nie zawraca豚y sobie g這wy trzema babami, tylko ca貫 dnie gra w bryd瘸, prawda?

- Nie!

- Jak nie?!

- Bo by mnie dupa bola豉! A tak mog sobie le瞠 to na jednym boczku, to na drugim.

I to mnie przekona這.

czwartek, 28 lipca 2011

Zagl康am pisz帷ej Monie przez rami i widz napis "Krul Oberon".

- Kochanie, kr鏊 pisze si przez „”.

- Poczekaj zaraz sprawdz.

- Nie musisz. Kr鏊 po polsku pisze si przez „”.

- Mamo, koniki Filly nie s polskie! - dziecko pocz瘰towa這 mnie spojrzeniem, w kt鏎ym dostrzeg豉m szczypt pogardy.

****

Mon intryguje funkcjonowanie organizmu ludzkiego, wi璚 pyta:

- Dlaczego organizm nie przyjmuje og鏎k闚 kiszonych razem z mlekiem?

- Przyjmuje, tylko zaraz zwraca... zreszt razem.

Chyba nie jestem najlepszym pedagogiem;)

wtorek, 26 lipca 2011

Wraca m鎩 Ukochany strudzony do domu i oznajmia:

- Za豉dowa貫m 2,5 tony 篤iru na przyczepk, roz豉dowa貫m przyczepk z 2,5 tony 篤iru. Przerzuci貫m 5 ton 篤iru. Kaja, nie mog ruszy PRAWIE 瘸dnym cz這nkiem. Id poczywa, a ty za堯 co frywolnego i przychod pobruszy!

Tagi: M捫 seks
18:43, hergon , Kaj
Link Komentarze (4) »
poniedzia貫k, 25 lipca 2011

Kaj ca貫 popo逝dnie chodzi i 酥iewa:

- Posz豉 Karolinka do Gogolina, a Karliczek za ni...

Wreszcie zamy郵i si g喚boko, po czym podzieli si ze mn swoj w徠pliwo軼i:

- Ale czemu Karliczek poszed z Ani, je郵i piosenka jest o Karolinie?

- Bo to jest piosenka o nieszcz窷liwej mi這軼i - wyja郾i豉m.

sobota, 23 lipca 2011

- Kaj, dasz wiar, 瞠 ciocia i wujek M. obchodz dzi 60-lecie po篡cia ma鹵e雟kiego? - pytam raczej retorycznie.

- Troch ju po篡li ze sob.

- Blado wypadamy przy nich, co?

- Ale zobacz, ile jeszcze przed nami- zas瘼i si. - Ile jeszcze trzeba b璠zie wytrzyma...

- Prosz?!

- Nie wiem, czy tak d逝go b璠 w stanie sta... na wysoko軼i zadania.

- Po tylu latach fajnie b璠zie, je郵i b璠ziemy le瞠 na 堯磬u, a nie pod ziemi - brutalnie odar豉m go ze z逝dze.

czwartek, 21 lipca 2011

Jad autem z Lulu. Skr璚am na plac, gdzie s miejsca parkingowe. Parkuj i widz zbli瘸j帷ego si do auta stra積ika miejskiego, kt鏎y odzywa si do mnie w te s這wa:

- Pani tu nie mog豉 wjecha.

- Ale jak nie mog豉m, skoro wjecha豉m?!

- No w豉郾ie, nie mog豉 pani wjecha, a jednak wjecha豉.

Rozmowa jako 篡wo przypomina dialog "miejscowego idioty z tutejsz kretynk". Pr鏏uj odnale潭 jak捷 logik:

- Dlaczego nie mog豉m wjecha?

- Bo jest zakaz wjazdu!

- Tak?? O rety, to jak ja tu wjecha豉m?

- No w豉郾ie, jak pani tu wjecha豉? - pyta, a przecie widzia.

Teraz ja widz, 瞠 on si璕a po bloczek druk闚 mandatowych, ale niezra穎na pokazuj mu:

- O t璠y wjecha豉m.

- Widzia貫m! Ale t璠y nie wolno by這 pani wjecha, bo jest zakaz.

Rozum, logiczne my郵enie i resztki inteligencji opu軼i造 mnie ze dwa zdania temu, wi璚 pytam go:

- Ale to co? To znaczy, 瞠 ja tego znaku nie widzia豉m?

- Widocznie pani nie widzia豉.

- Ale jak nie widzia豉m, kiedy ja zawsze wszystko widz!

- A tym razem pani nie widzia豉.

Chcia豉m ci庵n望 w徠ek o moim znakomitym wzroku, ale stwierdzi豉m, 瞠 si豉 stoi za nim. O tam, zaraz si豉 - bloczek, kt鏎y trzyma w r瘯u. Nagle mnie ol郾i這:

- Ale jak znak stoi?! Nigdy nie by這 tu znaku zakazu!

- Ale teraz jest i pani go z豉ma豉!

- Ale jak z豉ma豉m, skoro go nie widzia豉m.

Podda si. Stwierdzi, z idiotk si nie dogada. Mandatu nawet nie pr鏏owa wypisywa. Pewnie obawia si, 瞠 tu dopiero wzbi豉bym si na wy篡ny swego skretynienia. Po瞠gna mnie:

- I niech pani uwa積iej przygl康a si znakom.

- Ja zawsze uwa積ie przygl康am si znakom.

Gdy odejcha造鄉y, Lulu zapyta豉:

- Mamo, co by這?

- C鏎ka, nie wiem. Chyba rozum mnie opu軼i.

- Tak to w豉郾ie wygl康a這.

By豉m na siebie w軼iek豉. Gdybym udawa豉, by豉bym duma, 瞠 uda這 mi si omota pana koncertowo. Ale ja nie gra豉m, ja by豉m s這dk... chyba nawet nie s這dk... idiotk!

Opowiedzia豉m to Kajowi, kt鏎y skwitowa:

- Twierdzisz, 瞠 ciebie spotykaj zawsze dziwne historie. Kaja, sp鎩rz prawdzie w oczy - to ty je prowokujesz.

Pocieszyciel si znalaz, psia krew!

鈔oda, 20 lipca 2011

Rozmowa sms-owa z koleg z pracy, z kt鏎ym dziel pok鎩:

Kaja: "Podla貫 kwiaty?"

Slawus: "Po co? Przecie deszcz pada."

K: "Ale kwiaty w naszym pokoju, przecie mia貫 dzi konsultacje."

S: "To je si podlewa?"

K: "Ale jeste okrutny!"

S: "M闚i貫m, 瞠by nie znosi豉 zielska do pokoju, 瞠 b璠 podlewa jedynie konopie i tyto."

K: "Jeste pod造! Zawiadomi ekolog闚 o Twojej postawie."

S: "A ja donios na ciebie do rzecznika praw obywatelskich i do dziekana."

K: "Wi郾ia!"

S: "Ja ciebie te!"

S: "I nie wywo豉sz we mnie poczucia winy!"

S: "I nie pojad podlewa tego zielska!"

Poniewa przesta豉m odpisywa na sms-y zadzwoni, a kwiaty w naszym pokoju... a lepiej nie m闚i:(

wtorek, 19 lipca 2011

Kaj ma dzi najwyra幡iej dzie "nieokie透nanej mi這軼i". Po這篡 si po obiedzie. Zagl康am do sypialni. Prosi mnie:

- Kaja, nawal si na mnie!

- No co ty, przecie przed chwil jad貫.

- To nic! Chc poczu ci篹ar mi這軼i!

****

Krz徠am si po kuchni. Przychodzi Kaj i tuli si.

- Kaj, mo瞠sz mnie na troch przesta kocha? Robi muffinki, nie pomagasz mi tym duszeniem!

- Ale jak przesta?! Przecie mnie ta niewyra穎na mi這嗆 zabije!

- Ach tak, lepiej 瞠by zabi豉 mnie?

****

Jestem podzi瑿iona. Kaj ca逝je mnie. Odpycham go.

- Nie ca逝j mnie, ja dzi przekazuj samo z這.

- Oj, przeka mi, przeka, co masz najlepszego!

poniedzia貫k, 18 lipca 2011

Kaj zachwyca si obiadem:

-Pyszny obiadek zrobi豉!

- Daj spok鎩, posi貫k bardzo prosty... mo積a nawet rzec, 瞠 prostacki. Ale ty jeste bezkrytyczny wobec mnie!

- Bo kocham ci bezkrytycznie, bezgranicznie i bezrefleksyjnie.

- Sporo tych bez... ale mnie to w豉軼iwie odpowiada.

- Mnie te. Wiesz, 瞠 jestem prosty i lubi jasne sytuacje. I tak kocham ciebie bezrefleksyjnie ju 獞ier wieku. To bardzo upraszcza 篡cie.

- A jak przyjdzie refleksja?

- Przeceniasz mnie... a tak refleksyjny nie jestem.

- No i dobrze! Wystarczy, 瞠 masz refleks...

- I dobrze, 瞠 nie mam refluksu, prawda?

鈔oda, 13 lipca 2011

Kaj nie wraca wieczory i ranki... No dobra, zosta dzi w pracy d逝瞠j, bo mia telekonferencj z Francuzami. Dzwoni do niego:

- Wracaj do domu, bo p鎩d na dzikie ch這py!

- Id.

- Jak to id?!

- No, normalnie id, przecie wr鏂isz.

- Sk康 ta pewno嗆?!

- Kaja, a z kim ci b璠zie tak dobrze, jak ze mn?

O skubany! Jaki pewny! Te co!

Cholera, mo瞠 mie racj... zreszt skoro mog, to ju mi si nie chce...

 
1 , 2 , 3